- Cześć księżniczko - Ah, te jego słodkie przywitania. Będzie mi tego brakowało w Forks. Odchyliłam głowę do tyłu i cmoknęłam go w policzek. Czarnowłosy usiadł koło mnie, tajemniczo się mi przyglądając.
- Mam coś na twarzy? - spytałam, dziwnie marszcząc czoło.
- Trochę rozcięłaś sobie dolną wargę. - gdybyście mieli tu cieplejsze klimaty, nie musiałabym starać się co chwilę o zaczerpnięcie powietrza ustami.
- Wiesz, wyglądasz jak jakiś psychopata. - zaśmiałam się i klepnęłam go w ramię. On chyba nie zrozumiał żartu, siedział wyprostowany, cały czas się we mnie wpatrując.
- Ah tak, usta.. - opanowałam się i próbowałam zagasić krępującą ciszę. Dotknęłam ich palcami, trochę szczypały i faktycznie były pokaleczone, czego skutkiem krew odcisnęła się na moim wskazującym. Schyliłam się po dzielącą nas torbę w celu znalezienia tam chusteczek i czegoś co skutecznie nawilży spierzchnięte wargi.
- gdzie są te cholerne chusteczki... Ah, tutaj jesteście - krzyknęłam uradowana, wyciągając swą zdobycz z dziury otchłani. W tym momencie spokojnie siedzący do tej pory Armin, chaotycznie chwycił mnie za prawą rękę, byłam tak zszokowana, że pomadka wyleciała mi z dłoni.
- C-co robisz..? - chłopak wciąż milcząc, przysunął się do mnie na niebezpieczną odległość, ścisnął lodowaty nadgarstek jeszcze bardziej, po czym delikatnie pocałował czubek palca i ostrożnie przesuwając po nim językiem, zlizał czerwoną ciecz, złowieszczo się uśmiechając.
Byłam tak przestraszona, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Nagle zauważyłam, że jego piękne, niebieskie oczy przybrały ciemnego odcienia, a włosy zmieniły kolor na czerwony.
- Castiel...
- Mam coś na twarzy? - spytałam, dziwnie marszcząc czoło.
- Trochę rozcięłaś sobie dolną wargę. - gdybyście mieli tu cieplejsze klimaty, nie musiałabym starać się co chwilę o zaczerpnięcie powietrza ustami.
- Wiesz, wyglądasz jak jakiś psychopata. - zaśmiałam się i klepnęłam go w ramię. On chyba nie zrozumiał żartu, siedział wyprostowany, cały czas się we mnie wpatrując.
- Ah tak, usta.. - opanowałam się i próbowałam zagasić krępującą ciszę. Dotknęłam ich palcami, trochę szczypały i faktycznie były pokaleczone, czego skutkiem krew odcisnęła się na moim wskazującym. Schyliłam się po dzielącą nas torbę w celu znalezienia tam chusteczek i czegoś co skutecznie nawilży spierzchnięte wargi.
- gdzie są te cholerne chusteczki... Ah, tutaj jesteście - krzyknęłam uradowana, wyciągając swą zdobycz z dziury otchłani. W tym momencie spokojnie siedzący do tej pory Armin, chaotycznie chwycił mnie za prawą rękę, byłam tak zszokowana, że pomadka wyleciała mi z dłoni.
- C-co robisz..? - chłopak wciąż milcząc, przysunął się do mnie na niebezpieczną odległość, ścisnął lodowaty nadgarstek jeszcze bardziej, po czym delikatnie pocałował czubek palca i ostrożnie przesuwając po nim językiem, zlizał czerwoną ciecz, złowieszczo się uśmiechając.
Byłam tak przestraszona, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Nagle zauważyłam, że jego piękne, niebieskie oczy przybrały ciemnego odcienia, a włosy zmieniły kolor na czerwony.
- Castiel...