Uwaga.
Bardzo przepraszam ale zawieszam bloga.
Piszę teraz FanFiction na WattPadzie.
Link:
http://w.tt/1Ww1wti
Zapraszam.
Not run Away
środa, 4 listopada 2015
środa, 22 lipca 2015
Prolog
Powietrze zaczęło robić się chłodniejsze, a niebo ciemniało z każdą minutą coraz bardziej, mimo że była dopiero godzina szesnasta. Moje ociężałe nogi z wielkim trudem usiłują przejść przez zaspę błyszczącego w świetle lamp śniegu. W końcu doszłam do chyba jedynej ośnieżonej ścieżki w okolicy, aleji parkowej . Odetchnęłam z ulgą, usiadłam na ławce, i uprzednio wyciągając zeszyt, zaczęłam pisać kolejny wiersz. Zastanawiam się kiedy Armin łaskawie się zjawi, bo marznę tutaj już od dobrych dwudziestu minut. To wielki wyczyn jak na mnie, dziewczyny mieszkającej całe życie w Miami. Poczułam ręke na ramieniu, wzdrygnęłam się trochę i szybko zamknęłam zeszyt.
- Cześć księżniczko - Ah, te jego słodkie przywitania. Będzie mi tego brakowało w Forks. Odchyliłam głowę do tyłu i cmoknęłam go w policzek. Czarnowłosy usiadł koło mnie, tajemniczo się mi przyglądając.
- Mam coś na twarzy? - spytałam, dziwnie marszcząc czoło.
- Trochę rozcięłaś sobie dolną wargę. - gdybyście mieli tu cieplejsze klimaty, nie musiałabym starać się co chwilę o zaczerpnięcie powietrza ustami.
- Wiesz, wyglądasz jak jakiś psychopata. - zaśmiałam się i klepnęłam go w ramię. On chyba nie zrozumiał żartu, siedział wyprostowany, cały czas się we mnie wpatrując.
- Ah tak, usta.. - opanowałam się i próbowałam zagasić krępującą ciszę. Dotknęłam ich palcami, trochę szczypały i faktycznie były pokaleczone, czego skutkiem krew odcisnęła się na moim wskazującym. Schyliłam się po dzielącą nas torbę w celu znalezienia tam chusteczek i czegoś co skutecznie nawilży spierzchnięte wargi.
- gdzie są te cholerne chusteczki... Ah, tutaj jesteście - krzyknęłam uradowana, wyciągając swą zdobycz z dziury otchłani. W tym momencie spokojnie siedzący do tej pory Armin, chaotycznie chwycił mnie za prawą rękę, byłam tak zszokowana, że pomadka wyleciała mi z dłoni.
- C-co robisz..? - chłopak wciąż milcząc, przysunął się do mnie na niebezpieczną odległość, ścisnął lodowaty nadgarstek jeszcze bardziej, po czym delikatnie pocałował czubek palca i ostrożnie przesuwając po nim językiem, zlizał czerwoną ciecz, złowieszczo się uśmiechając.
Byłam tak przestraszona, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Nagle zauważyłam, że jego piękne, niebieskie oczy przybrały ciemnego odcienia, a włosy zmieniły kolor na czerwony.
- Castiel...
- Mam coś na twarzy? - spytałam, dziwnie marszcząc czoło.
- Trochę rozcięłaś sobie dolną wargę. - gdybyście mieli tu cieplejsze klimaty, nie musiałabym starać się co chwilę o zaczerpnięcie powietrza ustami.
- Wiesz, wyglądasz jak jakiś psychopata. - zaśmiałam się i klepnęłam go w ramię. On chyba nie zrozumiał żartu, siedział wyprostowany, cały czas się we mnie wpatrując.
- Ah tak, usta.. - opanowałam się i próbowałam zagasić krępującą ciszę. Dotknęłam ich palcami, trochę szczypały i faktycznie były pokaleczone, czego skutkiem krew odcisnęła się na moim wskazującym. Schyliłam się po dzielącą nas torbę w celu znalezienia tam chusteczek i czegoś co skutecznie nawilży spierzchnięte wargi.
- gdzie są te cholerne chusteczki... Ah, tutaj jesteście - krzyknęłam uradowana, wyciągając swą zdobycz z dziury otchłani. W tym momencie spokojnie siedzący do tej pory Armin, chaotycznie chwycił mnie za prawą rękę, byłam tak zszokowana, że pomadka wyleciała mi z dłoni.
- C-co robisz..? - chłopak wciąż milcząc, przysunął się do mnie na niebezpieczną odległość, ścisnął lodowaty nadgarstek jeszcze bardziej, po czym delikatnie pocałował czubek palca i ostrożnie przesuwając po nim językiem, zlizał czerwoną ciecz, złowieszczo się uśmiechając.
Byłam tak przestraszona, nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Nagle zauważyłam, że jego piękne, niebieskie oczy przybrały ciemnego odcienia, a włosy zmieniły kolor na czerwony.
- Castiel...
Subskrybuj:
Posty (Atom)